• Vimeo - Black Circle
  • YouTube - Black Circle
  • Twitter - Black Circle
  • Instagram - Black Circle

© 2023 Michal Sosna

Strategia zbyt wielu bankietów //
The Politics of Too Many Dinner Parties


Michał Sosna
F.A.I.T.

ul. Ujejskiego 2a
Kraków

01.02.-03.02.2018

 

 

For English scroll down

 

„Strategia zbyt wielu bankietów” to portret grupy prywatnej, osób spotkanych przez Michała Sosnę w pracy, w knajpach i na wspomnianych bankietach. Bez wątpienia jest to subiektywny portret pewnego środowiska artystycznego. Jakiego? Trudno powiedzieć, bo pojęcie „środowiska” jest równie płynne i nieokreślone jak grono przyjaciół na Facebooku. Niektórych znamy, innych kojarzymy, o części nie możemy nic powiedzieć. Istnieje jednak potencjalna możliwość kontaktu. Można też poprosić ich o wejściówki na wystawę, bankiet otwarcia czy imprezę. W końcu nie wypada kupować biletów. Szanujący się człowiek, zwłaszcza twórca, powinien być zaproszony, a najlepiej być na „liście”. Lista pozycjonuje nas w artystycznym i społecznym rankingu.

Nie oszukujmy się jednak. Czeka nas tylko rozczarowanie.

Odkąd pojawiły się pierwsze zdjęcia nowego F.A.I.T.-u na popularnym portalu społecznościowym, wszyscy pytają kiedy otwarcie i obrażają się, że nie zostali jeszcze zaproszeni na wernisaż. A otwarcia nie ma i nie będzie. To po pierwsze. Po drugie – od kawiarnianego ogłoszenia planu otwarcia wystawy portretów Michała Sosny wciąż wraca sakramentalne pytanie:
„A moje zdjęcie jest?”

No więc nie, nie wszystkie są. Bogusława Lindy na przykład nie ma. Są za to: Xawery Wolski, Bogusław Bachorczyk Tomek Baran, Marta Antoniak i Adam Rzepecki- artyści wizualni. Wśród kilkudziesięciu portretów na wystawie jest między innymi krakowska wyszywara Monika Drożyńska, będzie również Wojciech Blecharz i Bartek Hajdecki – kompozytorzy. Zobaczymy portrety aktorów i aktorek: Ewy Skibińskiej, Jaśminy Polak, Małgorzaty Gorol, Bartosza Bieleni i Sylwestra Piechury. Są też reprezentanci środowiska filmowego, teatralnego, historycy sztuki, poeci oraz kot Gienia. Zdradzając jednak wszystkie nazwiska, zepsulibyśmy zabawę.

Dlaczego akurat Ci zostali wybrani? Niektórzy, bo są ważni, a inni, bo ładnie wyglądają na fotkach. Kto jest kim? Granice są dość płynne.

Na wystawie są też bezpretensjonalne, kręcone VHS-em, współczesne reportaże z wystaw i produkcji filmowych autorstwa Michała. Proste pytania – krótkie odpowiedzi. Oficjalne miesza się z tym, co prywatne. Humor, dystans i bezczelność z jakim artysta podchodzi i do formuły reportażu i do swoich rozmówców, tworzą przestrzeń odartą z udawanego profesjonalizmu. Często ułomną i skonfundowaną, ale przez to bardzo prawdziwą i niekiedy wręcz wzruszającą. Oto my. Twórcy. Środowisko artystyczne anno domini 2018.

Michał Sosna realizuje portrety i reportaże od marca 2017 roku. I będzie je pewnie robił jeszcze długo lub do kiedy mu się to nie znudzi. Wybrał Polaroidy, ponieważ jako operator filmowy robi zdjęcia bardzo profesjonalne, bardzo drogie i bardzo skomplikowane, a Polaroidy są proste. Pstryk i gotowe. Można je zrobić w czasie wspólnej kawy, w przerwie na papierosa, podczas spotkania na ulicy. Oczywiście Polaroidy mają też swoją historię i swojego Andy’ego Warhol'a, ale to jest mniej ważne. Portrety Michała Sosny obarczone są znacznie większym bagażem wizualnych klisz i skojarzeń. W pozach, świetle, konwencji, znajdziemy legendarne portrety Arnolda Newmana i dziwaków Diane Arbus. Jest biały 30-latek z Europy Środkowej a’la August Sander i Tillmansowscy rozchełstani chłopcy. Są też pejzaże wykonane w Emiratach Arabskich i w Maroku. Dlaczego aż stamtąd? Bo i tam bywa się na bankietach.

„Strategia zbyt wielu bankietów”, mimo obecnych w niej licznych wizualnych klisz, historycznych odwołań i znanych twarzy, jest obrazem dość niepokojącym. Wszystkie maski, konwencje, pozy i grymasy nie są w stanie przykryć kruchości sportretowanych postaci. Im więcej bankietów, tym większe sińce pod oczami i giętkość języka jakaś mniejsza. Ale nie będziemy tu zbytnio teoretyzować. W końcu tytuł wystawy został wygenerowany przez MIT „Random Exhibition Title Generator". Na koniec jeszcze obowiązkowy cytat z klasyka: „Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. (…) Poprzez... No, reminiscencję.” A w końcu chodzi o to, żeby się podobało – na bankiecie, na wystawie, w towarzystwie. A komu? To już zupełnie inna historia.

 

ENG


The Politics of Too Many Dinner Parties is a portrait of a private group of people Michała Sosna has met at work, in watering holes, and participating in the aforementioned banqueting. This beyond doubt is a subjective portrait of a certain artistic circle. What circle, however? It is hard to tell, as the notion of “a circle” is as indefinite as the bevy of Facebook friends. We know some, we know of some others, and can’t say anything about the others. Yet there is a potential of contact. You can also ask them for free tickets to an exhibitions, opening banquets, and events. After all, it’s not you to buy tickets. A self-respecting human being, especially of artistic persuasion, should be invited, or best be “on the list”. It is the list that positions us in an artistic and social ranking.

Let’s, however, not delude ourselves. We’ll all be disappointed.

From the moment when the first photos of the new F.A.I.T. were published on a popular social media website, everyone’s been asking about the date of opening and becoming offended. They haven’t yet been invited to it. First things first: there is no opening, and there will be none. Secondly, the quintessential question keeps on returning since a plan to open an exhibition of portraits by Michał Sosna was disclosed in some cafés: 
“Is my photo included?“ 

Well, most certainly not. Not all of them are. Bogusław Linda for one is missing. But yes, we have Xawery Wolski, Bogusław Bachorczyk, Tomek Baran, Marta Antoniak, and Adam Rzepecki – visual artists. Among the several dozens of portraits at the
exhibition there is the Kraków-based embroideress Monika Drożyńska, there will also be the composers Wojciech Blecharz and Bartek Chajdecki. We will see portraits of actors: Ewa Skibińska, Jaśmina Polak, Małgorzata Gorol, Bartosz Bielenia, and Sylwester Piechura. Included are also representatives of the worlds of film, theatre and art history, and Gienia the cat. Yet by disclosing all the names we would spoil all the fun, wouldn’t we? 

What’s the reason for such a selection then? Some were chosen because they are important, others because they look good in the photos. Who is who? The borders blur.

The exhibition also contains straightforward contemporary reports from exhibitions and film productions Michał shot on VHS. Simple questions – short answers. The official mixes with private. Wit, distance, and the cheek that the artist takes to approach the formula of reportage and his interlocutors create a space liberated from any sham professionalism. Frequently faulty and embarrassed, yet in this very true and at times even touching the heart. This is us. Artists. The artistic milieu AD 2018.

Michał Sosna does portraits and reports. He started in March 2017 and is quite likely to go on doing them for a long time, or until he gets bored. He went for
Polaroids, because as a cinematographer he takes very professional, very expensive, and very complicated photos, and Polaroids are simple. Click and done. You can take them having tea together, during a cigarette break, and when you meet people in the street. Obviously, Polaroids have their tale to tell too, and they have their Andy Warhol, but that’s not that significant. Michała Sosna’s portraits are loaded with a far greater burden of visual clichés and associations. In the poses, lighting, and conventions we find the legendary portraits of Arnold Newman and Diane Arbus’s weirdos. There is a white 30-something-year-old from Central Europe in the style of August Sander and Tillmans’s dishevelled boys. There are landscape shots taken in the United Arab Emirates and in Morocco. Why so far? Because you can attend banquets there too. 

Despite the numerous visual clichés, historical references, and familiar faces, The Politics of Too Many Dinner Parties is a fairly disturbing picture. No masks, conventions, poses, and grins can cover the frailty of the portrayed individuals. The more the banquets, the greater the bags below the eyes, and the tongue somehow loses flexibility too. Let’s, however, not delve too deep into theory. After all, the title of the exhibition was generated with the MIT Random Exhibition Title Generator. Let’s then wrap it up with a de rigueur quote from a classic: “I like the melodies I’ve already heard. Just so. (…) Through… well, reminiscence.” After all, whether at the banquet, at an exhibition or in a company, it’s essential that they enjoy. And who are they? Well, this is an entirely different story. 

poster design: Itay Blaish